8 kwietnia, 2020

Wiadomości Indonezja / Z cyklu : Once Upon a Time – Odcinek – Indonezja Marzec 2020 roku.

Marzec patrząc na późniejszy rozwój wypadków, zaczął się w Indonezji w sumie niewinnie. Pojawiały się co prawda już wcześniej, sygnały nie do zlekceważenia, utwierdzające w przekonaniu iż Covid19 nadciąga, tym nie mniej Republika I. rozpoczęła trzeci miesiąc nowego roku, wciąż wolna od wirusa Korona.

Tak więc kiedy „cały świat” zmagał się już z nadciągającą falą Pandemii, Prezydent Joko Widodo rozpoczął marzec od rozmów z Tony Blairem o przymiarkach i kolejnych etapach budowy, nowej indonezyjskiej stolicy na Borneo / Kalimantan. Dzisiaj wydaje się jednak, że wszystko to, co stało się w dniach następnych, spowolni na wiele miesięcy, jeśli nawet nie lat wspomniany Projekt Kalimantan.

Drugiego marca gruchnęła z dawna oczekiwana i łatwa do przewidzenia wiadomość, iż … już są … w Dżakarcie … zdiagnozowano dwie pierwsze pacjentki z sars.covid.2, które najprawdopodobniej wirusem zaraziły się od obywatela Japonii, podczas wizyty w Malezji, importując go potem do Indonezji.

A skoro wirus „wylądował”, zaczęły się klasyczne, znane z innych krajów, manewry wojenne na froncie walki z Covid19. Zagęściło się w aptekach, zaczęło brakować maseczek i dezynfektantów, zaczęto rozmawiać o krokach jakie podjąć należy w nadchodzących dniach i tygodniach. Politycy, publicyście, księża, ulemowie i inni ważni Republiki radzili i głosili swoje wizje przejścia suchą noga przez okres kwarantanny narodowej.

Jednym z pierwszych kroków, była oczywiście analiza sytuacji na świecie i wstępne obostrzenia i zakazy w przepływach międzyludzkich, pomiędzy Indonezją, chinami, czy też najbardziej dotkniętymi pandemią rejonami Włoch oraz Iranem.

Z każdym dniem statystyka zachorowań szybowała w górę, podobnie jak to miało miejsce w innych borykających się z wirusem Państwach na tym etapie epidemii. Wśród pierwszych „pozytywnie” zweryfikowanych Pacjentów, zaczęli pojawiać się również obcokrajowcy, co zaczęło kłaść się złowrogim cieniem na przyszłości biznesów w turystycznych rejonach Indonezji (Bali/Lombok/Komodo/ Flores itd.) .

10-tego marca, rzutem na taśmę, Indonezję zdążył odwiedzić jeszcze Król Holandii Willem Aleksander. W cieniu Korona Wirusa, zaliczył kilka formalnych wizyt na stołecznej Javie, gdzie gentelmeńsko, przeprosił Prezydenta Indonezji za stulecia kolonializmu w wykonaniu Holandii. Ta bowiem przez dobre 350 lat, obsadzała najważniejsze wyspy i porty Archipelagu swoimi garnizonami, grabiąc i wykorzystując zasoby zamorskiego regionu Holenderskich Indii Wschodnich do budowy potęgi Niderlandów. Może w innym czasie i innych okolicznościach przyrody, wizyta ta była by bardziej medialna, jednak w okresie zmagania się z nadciągającą Pandemią, przemknęła niemal niezauważona. A szkoda!!

Pierwszą śmiertelną ofiarą Covid19 została 11-tego marca 53 letnia Brytyjka, wypoczywająca na wakacjach na wyspie Bali – po niej był jeszcze sędziwy Francuz, również wypoczywający na Bali. 13-tego w Solo zmarł Delikwent numer 2, kolejnego dnia doszły następne dwie Ofiary w Jakarcie, a potem media przestały skupiać się na jednostkach, zmieniając jedynie dzienne wyniki w statystykach, podawanych i aktualizowanych na bieżąco. Do końca miesiąca doliczono się ponad dwa tysiące zachorowań i ponad 200 zgonów z powodu wirusa sarscov2.

W połowie marca ruszyła indonezyjska odmiana akcji „zostań w domu”, z tą tylko różnica, iż tutaj jest to tylko i wyłącznie zalecenie a nie obywatelski obowiązek, za co prezydent Republiki oraz niektórzy „oporni” gubernatorzy są permanentnie krytykowani przez zwolenników „wyłączenia totalnego” całych miast i prowincji pod hasłem – #Lock Down Indonesia.

 

W połowie miesiąca ruszyła również akcja zamykania szkół, zamykania muzeów, obiektów turystycznych, parków narodowych oraz wszelkich dużych imprez masowych. Akcja ta docierała jednak na kolejne wyspy archipelagu z jedno, dwu lub nawet trzytygodniowym przesunięciem.

Najbardziej w polityce „zamykania” posunęła się Stolica Republiki, dotknięta najczarniejszą (jak do tej pory) statystyką szerzącej się Pandemii. Zamknięto więc duża część biur, zalecając obywatelom pracę online. Znacznie zredukowano komunikację miejską oraz odwołano wszystkie imprezy i planowane zorganizowane zbiorowiska ludzi. Imamowie i Ulemowie oraz duchowni Katoliccy, zalecali wiernym odstąpienie od aktywnego udziału w nabożeństwach, co niestety nie zawsze skutkowało karnym stosowaniem się do tych zaleceń.

Przybierająca na sile Pandemia i stopniowe sukcesywnie wyłączanie z normalnego trybu, coraz to większej liczy aktywności społecznych, zaczęło szybko przekładać się na ekonomię. Dolar amerykański poszybował w górę z 13.500 IDR na początku miesiąca do ponad 16.500 IDR w jego połowie. Taka inflacja nie zdarzyła się w Indonezji od ponad dekady.

W kolejnych dniach poprzeczka ograniczeń powędrowała jeszcze wyżej. Od 20 marca zakazano do odwołania, wjazdu w opcji „Visa on Arival lub No Visa”, wszystkim obcokrajowcom nie będącym zatrudnionym, bądź na innych zasadach na stałe mieszkającym na Archipelagu. Wciąż jednak pozostawała jeszcze opcja dotarcia na wyspy, przez wyrobienie sobie wcześniej wizy w placówkach dyplomatycznych (konsulat, ambasada) Indonezji za granicą. Obostrzone warunki wjazdu, zamykające również i tę ostatnią opcję a nawet szanse tranzytu, weszły natomiast w życie dnia 31-szego marca. Od kwietnia nikt już nie wjedzie na wyspy Indonezji w celach turystyczno-poznawczych … do odwołania!

 

W trakcie lawinowego przybierania liczby zachorowań, coraz częściej w przestrzeni publicznej powraca parcie na „zamknięcie” Indonezji, na wzór innych Państw zmagających się z Wirusem. Prezydent Jokowi broni się jednak jak może, zdając sobie sprawę z faktu, iż pozostawienie bez przychodów milionów zjadaczy ryżu, mogło by doprowadzić do wybuchów niezadowolenia, które to z kolei z dużym prawdopodobieństwem, zaowocowały by potencjalnie, jeszcze większymi tragediami. Stosując zatem zasadę, iż trzeba postępować tak, by kuracja nie stała się gorsza od choroby, Joko Widodo uprawia pandemiczny Slalom Gigant, pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami „wyłączenia” Republiki. Czas pokaże, kto w tej kwestii ma rację i oby okazał się to urzędujący Prezydent Kraju.

Pod koniec miesiąca naukowcy z Universitet Indonesia wyliczyli czarna statystykę, zakładającą, iż szczyt zachorowań, przypadnie na przełomie kwietnia i maja w trakcie świętego miesiąca Ramadan z dużym prawdopodobieństwem przesunięcia na czas majowych świąt Idul Fitri. Zdaniem naukowców śmiertelność, przy zachowaniu obecnej polityki Rządu, oraz indonezyjskim stosunku ofiar do ogólnej liczby zachorowań, dojść może nawet do 150 tysięcy, czyniąc Indonezje największym cmentarzem Covid19 na świecie.

Pod koniec miesiąca departament stanu USA upomniał swoich obywateli, przebywających jeszcze na Archipelagu, by w kontekście tych czarnych przewidywań, stanu indonezyjskiej służby zdrowia i coraz skromniejszej liczby aktywnych połączeń lotniczych, opuścili Indonezję.

Wisienka na torcie „Wojny z Wirusem” jest jawajski wulkan Merapi, który niebezpiecznie często budził się ze snu w minionym miesiącu. Tylko w marcu zanotowano trzy spore kichnięcia, 3-ego, 10-tego i 27-mego dnia miesiąca. Pomyślnego Kwietnia Indonezjo!!

Piotr Śmieszek

Facebooktwitterredditpinterestlinkedinmailby feather

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*