18 lutego, 2011

Wiadomości Indonezja / Archipelag – Zakończyły się obchody wejścia w chiński Rok Królika.

 


 

W dniu wczorajszym zakończyło się dwutygodniowe świętowanie początku Chińskiego Nowego Roku. W związku z tym kilka luźnych refleksji o mniejszości chińskiej w Republice Indonezji, kiedyś i obecnie.bywatele indonezyjscy chińskiego pochodzenia podczas oficjalnych krajowych obchodów rozpoczęcia Roku Królika, zorganizowanych w stolicy Małych Wysp Sundajskich (zachodnich) Mataram na wyspie Lombok, wyrazili głębokie przekonanie iż ich obecny status oraz tolerancja i poszanowanie dla chińskiej kultury, pozostaną wartościami trwałymi w Republice Indonezji.

Jednocześnie wyrazili też nadzieję, iż już nigdy nie wrócą mroczne czasy krwawych pogromów z przed kilkunastu oraz ponad dwustu lat.

W okresie rządów prezydenta Suharto obywatele Republiki Indonezji chińskiego pochodzenia byli prześladowani oraz dyskryminowani z powodu swojej „domniemanej” postawy pro komunistycznej oraz wmawianych im lewicowych tendencji.

Punktem kulminacyjnym tej z wyrachowaniem stosowanej propagandy nienawiści będącej klasycznym odwracaniem uwagi społeczeństwa od faktycznych problemów państwa, była fala krwawych aktów antychińskiej przemocy, jaka przelała się przez Indonezję od Medan na Sumatrze po Mataram na Lombok.

Głównie w jawajskiej Dżakarcie dni bezpodstawnego gniewu ulicy okupione zostały wieloma niewinnymi ofiarami spośród stołecznych Chińczyków.

Historia chińska na obszarach dzisiejszej Indonezji jest stara jak historia całego Archipelagu (udokumentowana) i zaczyna się już od V wieku naszej ery.

Mimo tak długiego współistnienia z ludnością wyspiarską, tutejsi Chińczycy wielokrotnie na przestrzeni wieków doświadczali przykrości oraz cierpień z powodu swojej odmienności kulturowej i religijnej.

Nie lepiej obeszli się z Chińczykami holenderscy kolonizatorzy, którzy zdominowali terytorium dzisiejszej Indonezji na 350 długich lat.

W XVIII wieku lokalni chińczycy zostali krwawo i bezpardonowo „spacyfikowani” przez ówczesną jawajską administrację rodem z Niderlandów.

Zachowane źródła mówią o około 10 000 ofiar tamtej „krwistej” eliminacji elementu chińskiego.

Końcowym efektem eksterminacji było utworzenie quasi getta w Batavi (Dżakarta) w którym zamieszkali wszyscy spędzeni przez Holendrów podlegli im Chińczycy.

Dzielnica Getto przydzielona wówczas chińskiej ludności jest dzisiaj centrum elektronicznym stolicy Indonezji, popularnym Glodok.

Schemat dyskryminacji i eliminowania indonezyjskich chińczyków był zarówno w przypadku pogromu holenderskiego jak i tego XX-to wiecznego uderzająco podobny.

W obu przypadkach opierał się na inwektywach, w myśl których XVIII wieczni Chińczycy zamiast komunistami byli pijakami, uzależnionymi od opium narkomanami i zwolennikami prostytucji.

Do chwili obecnej rzeczka płynąca przez „chińską” część stołecznej Dżakarty nosi nazwę Kali Angke czyli Czerwony Strumień.

Nazwę swoja według zachowanych przekazów, wzięła Kali Angke od koloru nurtu swych wód w trakcie holenderskich pogromów.

Dzisiaj stary Glodok obok swojej handlowej roli i pozycji na mapie Dżakarty jest przede wszystkim historycznym China Town.

W byłym getcie znajduje się pierwsza indonezyjska chińska szkoła, kościół oraz najstarsza w mieście świątynia.

Z pewnością Glodok jest też jednym z nieoszlifowanych diamentów w koronie atrakcji turystycznych Dżakarty.

Stolica Indonezji odzyskuje lub jak kto woli odkrywa na nowo swoje zakurzone pyłem historii atrakcje, i nie mają racji turyści którzy lecąc na rajską Bali omijają łukiem starą poczciwą Batavię.


 

Facebooktwitterredditpinterestlinkedinmailby feather

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*