7 października, 2020

Wiadomości Indonezja / Archipelag – „Once upon a time – Indonezja wrzesień 2020”

Skończył się kolejny miesiąc roku pańskiego ’20-tego, roku który z pewnością przejdzie do historii i to w zasadzie nie dlatego, iż działo się w nim aż tak wiele, ale ponieważ działo się niebezpiecznie mało a już z pewnością działo się monotonnie.

Miesiąc w miesiąc od lutego, mielimy temat pandemii Covid i jak wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, mielić go będziemy najkrócej do nastania roku ’21-szego.  

We wrześniu na archipelagu przybyło 120 tysięcy nowych przypadków zakażeń wirusem sarscov2, zamykając bilans miesiąca na poziomie 290 tysięcy. Tragedii ludzkich natomiast do poprzedniego miesiąca dodano 3400 z ogólną liczba zgonów na koniec września na poziomie 10.700. I to by było tyle, ponurych liczb i statystyk. 

Dużo to czy mało, źle to, czy tylko ot tak, niech odpowie sobie każdy sam, zgodnie z własnym wyczuciem, wiedzą, sumieniem i punktem widzenia?

Na początku miesiąc na spotkaniu roboczym w Bogor na Jawie prezydent Jokowi zadeklarował odważnie, iż szczepionka na Covid-19 pojawi się w Indonezji już na początku nowego roku. Obserwując jednak rozwój wypadków w Republice i na świecie, śmiem nie mniej odważnie stwierdzić, iż jest (była) to deklaracja zbyt porywcza i wyprzedzająca stan faktyczny o dobre kilka miesięcy.

Jak widać z przytoczonych dwa akapity wyżej statystyk, krzywe zachorowań oraz zgonów spowodowanych pandemią wciąż pną się ku górze, co wprowadza w stan nerwowości włodarzy najbardziej zagrożonych rejonów kraju. W sąsiadującym ze stolicą, mieście Depok, wprowadzono na przykład zakaz uprawiania wszelkiego handlu po godzinie 18.00. Kto był chociaż raz w Indonezji (lub Azji), wie jak bardzo ogranicza to zdolność prowadzenia działalności i normalnego życia małym przedsiębiorcom.

W stolicy sytuacja jest jednak jeszcze gorsza, gdyż tutejszy gubernator zdecydował się w pierwszej połowie miesiąca na odważny bezprecedensowy krok czyli powtórne, kilkutygodniowe wprowadzenie lockdown. Policja kontroluje ulice i mandatami przywołuje do porządku wszystkich nienoszących maseczek. W skali miesiąca w samej tylko Jakarta odnotowano bagatela bo ok, 50 000 takich mandato-upomnień.

Równocześnie wzmogła się kampania medialna na rzecz noszenia maseczek posiadających minimum dwie a najlepiej aż trzy warstwy, posiadających jednocześnie odpowiednie „namaszczenie” alias odpowiedni certyfikat urzędowy. Można się zatem spodziewać, iż kolejne kontrole dotyczyć będą już nie tylko „Czy”, ale i „Jak” zasłaniają twarze dbający o zdrowie Indonezyjczycy.

Jak już sporo pisałem w ubiegłym miesiącu, 11-tego września miało nastąpić huczne otwarcie Bali dla międzynarodowego ruchu turystycznego, które to w połowie sierpnia zostało definitywnie cofnięte przez Gubernatora z Denpasar. Tym nie mniej, dla dobra sprawy, trzeba było uszyć jakąś logiczną historie, by wytłumaczyć zdesperowanym, podłamanym Balijczykom zasadność odwołania niedoszłego, wielkiego otwarcia.

Tak wiec, jak się łatwo domyśleć, już we wrześniu Bali zaczęło się wybijać na lidera nowych zachorowań na Covid wśród wszystkich prowincji RI. Dziennie na wyspie odnotowywano po ponad 100 nowych zachorowań, zamykając wrzesień na poziomie ok. 9000 przypadków i 250 zgonów. Biorąc pod uwagę prosty statystyczny fakt, iż na wyspie przebywa mniej więcej 5 milionów Osób, statystyki te nie prezentują się tak źle. Nawet sestawiając Bali w porównaniu z siedmiokrotnie większą Polską, gdzie zarówno zachorwań jak i zgonów jest ponad 10-cio krotnie więcej!

Dla osłody i dobrego PR’u w mediach krajowych okrzyknięto rewolucyjny zwrot mocy przemysłu turystycznego w stronę t.zw. turystyki domestic, co (patrząc na ulice miast turystycznych) nie do końca sprawdza się chyba w rzeczywistości. Dajmy jednak czasowi popracować i poczekajmy jeszcze na ostateczne i jednoznaczne oceny tego stanu rzeczy.

Inne ciekawe wątki około covidowe z miesiąca września to, otwarcie pierwszego kina Drive In Jakarcie, czy też zwolnienie szefa Policji w Tegal na wyspie Jawa za wydanie zezwolenia na odbycie się dużej imprezy plenerowej z muzyka Dangdut w tle. Dla niewtajemniczonych, muzyka Dangdut to mniej więcej tyle samo co nasze nadwiślańskie Disco Polo tyle że w wersji wyspiarskiej.

We wrześniu w niektórych prowincjach Republiki, odbywały się popularne egzaminy na stanowiska wyższych urzędników państwowych. Na wyspie Sulawesi (Celebes) prawie 20 % pozytywnie zweryfikowanych pretendentów na wysokie urzędy nie wykazało się jednocześnie umiejętnością czytania i recytowania Koranu. Zostali zobowiązani by w trybie 6-cio miesięcznym  doszlifowali wiedzę i umiejętności posługiwania się świętą księgą, w przeciwnym razie, zdany wcześniej egzamin zostanie unieważniony!  

Inna kwestia jaką wato przypomnieć w kontekście minionego miesiąca, to nalot stołecznej Policji na hotel, gdzie zatrzymali się uczestnicy wyśledzonego przez specjalne jednostki Gay Party. Mundurowi zatrzymali 56 osób tylko za to, że uczestniczyli we wspomnianym, nielegalnym zgromadzeniu. Wiem, że ASEAN to nie UE, Indonezja nie Polska a tym bardziej islam to nie KK, tym nie mniej promotorzy medialni stref wolnych od LGBT i ucisku tychże osób nad Wisłą, powinni przychylniej spojrzeć na otaczającą ich rzeczywistość w kontekście takich właśnie doniesień ze świata.

A skoro już jesteśmy przy wszelakich przejawach nietolerancji… w Lampung na południu Sumatry miał w połowie miesiąca miejsce atak nożownika na popularnego nauczyciela religijnego, Szejka Ali Jabera. Napastnika ujęto jeszcze w meczecie, gdzie dopuścił się aktu terroru a Szejk jak donoszą media, szybko wyliże się z zadanych mu ran.

Wrzesień po raz kolejny udowodnił, że problem uchodźców, przybijających na zdezelowanych łodziach do brzegów swych ziemi obiecanych to nie tylko i wyłącznie problem Europy czy Ameryki. Również po tej stronie globu, regularnie z wód morza andamańskiego w prowincji Acech na północy Sumatry, wyławiani są muzułmanie Rohingya (Rohindża), uciekający przed prześladowaniami z buddyjskiej Birmy / Myanmar. We wrześniu do brzegów Indonezji przybyło co najmniej 300 uciekinierów.

Teraz szczypta motoryzacji po indonezyjsku. Kto zna się na rzeczy wie, że rynek lokalny zdominowany jest prawie całkowicie przez auta z Japonii. Szacuje się, że tzw. Japończyki stanowią ok. 96 % rynku. Złamać tę niezdrowa statystykę chce minister transportu, planując sukcesywnie wprowadzać na ulice republiki, krajowe auta elektryczne.

Pomysł ma swoje źródło w zasobach naturalnych Indonezji. Będąca potentatem w złożach niklu Dżakarta, planuje rozwinąć produkcję baterii do aut elektrycznych z ambitnym planem, stania się trzecim graczem światowym do roku 2027. Słowem – pożyjemy … zobaczymy J

No a na koniec garść statystyk, jakie przewinęły się w mediach i nadziały na widelec uwagi w minionym miesiącu. W opublikowanym, najnowszym światowym indeksie wydajności logistycznej, Indonezja zajmuje pozycje 46-tą. Polska w tym samym zestawieniu jest na miejscu 28-mym. Oznacza to w dużym uproszczeniu, iż na cenę produktów i usług w Polsce, przypada znacznie mniejszy koszt obsługi logistycznej, niż na archipelagu. 

Inny tanking, Global Samart City umieścił trzy największe indonezyjskie miasta Jakarta, Makassar oraz Medan pod koniec pierwszej setki zestawienia. Liderem tego rankingu, czego w sumie łatwo się domyśleć, jest zamożny sąsiad zza miedzy czyli Singapur.

A jako kropkę na miesiącu wrześniu, coś dla wojujących feministek znad Wisły J Indonezyjki zarabiają średnio o 23 % mniej niż ich Koledzy. Minimalna, średnia pensja krajowa dla Pań to równowartość +/- 160 a dla Panów 205 $ – oczywiście amerykańskich. I to by było na tyle o wrześniu, który przeminął.

Piotr Śmieszek

Facebooktwitterredditpinterestlinkedinmailby feather

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*