8 kwietnia, 2014

Wiadomości Indonezja / Archipelag : Ostatnie godziny przed decydującym starciem.

Dobiegł końca weekend poprzedzający wybory parlamentarne w Republice Indonezji. Trwa cisza wyborcza a to oznacza przede wszystkim, iż ulice indonezyjskich miast znowu są wolne od terroryzujących ruch uliczny fanów partii na motorowerach. Ta niespotykana w Europie forma debaty politycznej, sprowadza się do całodziennego wahadłowego objeżdżania wszystkich zakamarków miejskich przez hordy motorowerów z odkręconymi tłumikami. Opłacani przez Kandydatów fani sympatycy  (10 $ za dzień) przyprawiają o ból głowy, generują korki uliczne oraz co najgorsze nieziemskie ilości spalin. Ale jak już powiedziałem, ich czas właśnie minął wraz z nastaniem przedwyborczej ciszy.

We środę 9-tego kwietnia dorośli Indonezyjczycy pójdą do urn wyborczych , wybrać swoich reprezentantów na kolejne 5 lat. Jakkolwiek jednak nie zostaną rozdane karty w wyborach parlamentarnych, czekają nas jeszcze w tym roku nie mniej ważne wybory prezydenckie, których te środowe będą swoistym preludium.

Wybory 9-tego kwietnia będą ciekawe z kilku względów. Po pierwsze w młodej demokracji jaką wciąż jest Indonezja, są to dopiero czwarte wolne  wybory parlamentarne co już czyni je ciekawymi. Po drugie pierwszy raz zmieniono próg wyborczy. Został on podniesiony z 2,5 %na 3,5 %. Przede wszystkim jednak ustawią one scenę polityczną przed wyborami prezydenckimi w których starować nie może wciąż urzędujący Susilo Bambang Yudhoyono . SBY wywodzący się z partii demokratycznej (DI) ma bowiem już za sobą dwie odbyte kadencje. Warto jednak pamiętać iż DI  zdobyła w ostatnich wyborach najwięcej głosów (21%) i to w niemałym stopniu przełożyło się na reelekcję prezydenta. Kto więc ugra we środę najwięcej, będzie się prawdopodobnie  cieszył w tym roku podwójnie.

Liderzy Partii alias potencjalni przyszli prezydenci dwoili się zatem i troili w ostatnich miesiącach, by wyrąbać swoim ugrupowaniom drogę do jak najlepszego wyniku. I trzeba obiektywnie przyznać, iż do połowy marca łeb w łeb szło kilka ugrupowań i ich liderów. Wśród tych które liczyć się miały przy podziale 560 mandatów w izbie reprezentantów DPR, wymieniano post Suhartowski Golkar, wspomnianych już Demokratów (DI), prowadzoną przez panią Megawati, córkę prezydenta Soekarno, Demokratyczną Partię Indonezji – Walka (PDI – P), oraz dowodzoną przez Generała Probowo partię Gerindra. Stan względnej równowagi trwał do połowy marca, ponieważ właśnie wtedy gotowość startu w wyborach prezydenckich ogłosił namaszczony przez Megawati Soekarnoputri, najpopularniejszy polityk Republiki, gubernator Dżakarty Joko Widodo, znany bardziej i powszechnie jako Jokowi.

Od tego momentu notowania PDI-P poszybowały w górę i wszystko wskazuje na to, iż to właśnie ta partia z charakterystycznym bykiem w logo wyjdzie zwycięsko ze środowego starcia. Zastanawiam się jednak, czy będący na półmetku swojej stołecznej misji Jokowi faktycznie ostrzy sobie zęby na fotel prezydencki, czy zrobił to dla partii by swoją popularnością przysporzyć jej głosów. Na wszystkie te pytania, odpowiedzi poznamy już w niedalekiej przyszłości. Te pierwsze w drugiej połowie tygodnia.

Facebooktwitterredditpinterestlinkedinmailby feather

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*